BOGACTWO LATA I JESIENI,

BOGACTWO DUSZY CZŁOWIECZEJ.

                                                              

 

Tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną

Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych,

Szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych;

Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem,

Wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem;

Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała,

Gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała,

A wszystko przepasane jakby wstęgą, miedzą

Zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą.

 

Adam Mickiewicz

 

 

 

 

 

Świerzop

 

 

 


 

 

 

Kto szuka Cię, już znalazł Ciebie;

Już Cię ma, komu Ciebie trzeba;

Kto tęskni w niebo Twe, jest w niebie;

Kto głodny go, je z Twego chleba.

Nie widzą Ciebie moje oczy,

Nie słyszą Ciebie moje uszy;

A jesteś światłem w mej pomroczy,

A jesteś śpiewem w mojej duszy!

Leopold Staff

 

 

 

 

Modlitwa

Chroń, Panie, wątłą mojej duszy zieleń

Od podeptania i martwych spopieleń,

Abym wśród życia Ostatniej Wieczerzy

Czuł jej aromat balsamiczny, świeży.

I niech rozpięty na krzyżu konania,

Nie widzę słońca, co w pomrok się skłania,

Lecz niech mi wiara, Matka Boleściwa,

Wskaże dal, gdzie się świt nowy okrywa.

Leopold Staff

 

 

 

 

 


Oto Cię, Panie, sławi wszechstworzenia chór –

ptak każdy pieśnią – każdy kwiat w rozkwicie

modli się w Tobie wonią –

I żywie każdy stwór

pod Twoją dłonią;

- ja myśli Twej, o Panie, świecę całe życie,

I mądrość Twoją wielbię, i Twą moc,

o Panie.

Oto pierzcha z Twej woli krótka letnia noc

I słońce wstanie:

czekają Twego słońca bujne kiście ziół,

czekają Twego słońca rozbudzone ptaki,

i złote roje

pszczół,

ażeby z kwiatów zebrać miód na Twoją chwałę

i wosk na świece Twoje –

i wielbi dobroć Twoją stwór wszelaki ....

Ja myśli Twej, o Pannie, świecę życie całe.

 

Bronisława Ostrowska

 

 

 

Modlitwa

Co Ci mam jeszcze oddać, Panie,

Gdy Ci już wszystko oddałem,

Zakwitłem cichą pokorą

Pod niebem letnim i białem.

Pełen tej samej światłości,

Co ranki i zmierzchy Twe złoci,

Śpiewam Ci, organista

Bezbrzeżnej Twojej dobroci.

Zalewa mię ciepła pogoda,

Powietrze pachnące, jak lipiec,

Poeta z małym talentem,

Twych świętych dotykam się skrzypiec.

I jestem, jak wydobyty

Ton spod Twojego smyczka,

Jak pełna bożej muzyki

Stara kantyczka.

Kazimierz Wierzyński


 

 

 

 

Zwiastowanie

Ave Marja Bądź pozdrowiona!

Słońce chyli się w zachód przed Tobą chyli

Z czcią, że co z Ciebie zrodzi się, skona

W  jego konania bolesnej chwili.

Ave Marja! Kłoni się Tobie

Łanem szumiący kłos zboża świeży,

Że w wieczór trwogi, w smutku żałobie,

 Chlebem Ostatniej będzie Wieczerzy.

Ave Marja! Rosa upada

Do stóp Twych kornym pereł haraczem,

Że kiedyś żalu godzina blada

Krople jej zmiesza z Twych oczu płaczem.

Ave Marja ! Skroń Tobie pieści

Powiew lecący z niw dali pustynnej,

Że skroń osuszy z potu boleści,

Gdy Weroniki zabraknie chusty.

Ave Maryja! Lilie łąkowe

Wielbią Cię w słodkich woni podzięce,

Że ujmiesz cierniem wieńczoną głowę

W swoje przeczyste lilijne ręce.

Ave Maryja! Nad zmierzchłą glebą

Skowronki wdzięczne ślą Tobie pienie,

Że na swych skrzydłach uniosą w niebo

Zgasłej miłości ostatnie tchnienie.

Ave Marja! Mrok się uniża

Do stóp Twych, pełznąc wśród niemej głuszy,

By Cię przebłagać, że u stóp krzyża

Kirem rozpaczy legnie Ci w duszy.

Ave Maryja! Bądź pozdrowiona,

Że cała wieczność będzie Ci dłużna

Plonu katuszy Twojego łona,

Bo najszczytniejszą z ofiar jest – próżna.

 

Leopold Staff

 

 

 

 

Modlitwa

Chroń, Panie, wątłą mojej duszy zieleń

Od podeptania i martwych spopieleń,

Abym wśród życia Ostatniej Wieczerzy

Czuł jej aromat balsamiczny, świeży.

I niech rozpięty na krzyżu konania,

Nie widzę słońca, co w pomrok się skłania,

Lecz niech mi wiara, Matka Boleściwa,

Wskaże dal, gdzie się świt nowy okrywa.

 

Leopold Staff

 

 

 

 

Oto Cię, Panie, sławi wszechstworzenia chór –

ptak każdy pieśnią – każdy kwiat w rozkwicie

modli się w Tobie wonią –

I żywie każdy stwór

pod Twoją dłonią;

 


Rozmowa z Matką Bożą

Czy lubisz podbiał żółty
lipce z kożlakami
konwalie w kłączach stulone pod ziemią
lubczyk co miłość przywraca a częściej nadzieję
księżyc chodzący za nami jak cielę
ceremonialny lecz bez rękawiczek
poziomki te najniższe kminek najpodlejszy
i lato półniebieskie gdy kwitną ostróżki
co przyjdą jak leniwa mądrość od niechcenia
żołędzie co się dłużą w październiku
zwykły chleb co wie zawsze ile bólu w hostii
kota niewiernego ale z zasadami
bo najpierw myje prawą nogę przednią

Ale ty Matko nie myślisz źle o nas
zawsze tych co się potkną gotowa obronić
między prawdą a szczęściem najłatwiej nos rozbić
pragniesz spraw ostatecznych wybierasz najbliższe
i szukasz pewnie jednej mrówki w lesie
tak bardzo spracowanej jakby miała umrzeć
najzabawniej jak człowiek
wśród wszystkich osobno

Jan Twardowski

 

 

 



 

Matka Boska powstańcza

Bóg Ci słońca na dłonie Twe nie żałował
ani ciszy na usta Twe zbyt mało dał---
broń bym zdobył dla Ciebie, o głodzie wędrował,
potajemnie orzechy na ołtarz Ci rwał.
Najświętsza, utracona, z rozkazami spalona---
w barykady równoczarnym strumieniu---
z Tobą twarz zapłakana, z Tobą bitwy do rana
i uśmiechy, i sen na kamieniu.

Jan Twardowski

 


 Tam w niebieskiej krainie

Tam w niebieskiej krainie, Jest jeden śliczny kwiat,
Takiego w łez dolinie, nie znajdzie cały świat.
Ktokolwiek zasmucony, jest w swoim życiu tu,
Ten będzie pocieszony, gdy szczerze ufa mu.

Gdy nieprzyjaciel rani, Twe serce - udaj się,
Do Tej prześlicznej Pani, co zawsze kocha Cię,
Bo One jest ten kwiatek, który z nas każdy zna,
I który język dziatek, Maryja nazywa.

Maryja, ta lilija, co Pan Bóg wybrał Ją,
Pozdrawiam Ją też i ja, z radosną w oku łzą.
Ten kwiat niepokalany, ma promienisty blask,
On wleje w serca rany, w potrzebie wiele łask.

Kwiateczku śliczny w niebie, pocieszaj wszystkich nas,
Zawitaj nam w potrzebie, gdy przyjdzie smutny czas.
Pokoju i świętości, udziel nam w życiu tym,
I chwały i radości, we wiecznym raju Twym